Aura zimowa podczas ferii zimowych nadzwyczaj
dopisała, grzechem więc byłoby zmarnować tak wyśmienite warunki, wręcz
stworzone w sam raz pod kulig. A, że na amatorów białego szaleństwa również nie mogliśmy narzekać, nie pozostało nam więc nic innego, jak z
miejsca przejść do czynu. Choć tak na prawdę temat kuligu krążył w naszych głowach już od dłuższego czasu, do końca
jednak nie byliśmy pewni pogody, która ostatnio dynamicznie się
zmieniała. Tym bardziej cieszymy się, że tym razem nam się udało i z
pomocą matki natury na sam koniec zimy skorzystaliśmy ze śnieżnej aury, udowadniając tym samym, że
jak się czegoś chce, to i z dnia na dzień można wspólnie coś zdziałać.
A, że spontaniczne akcje wypadają najlepiej, dodawać chyba nie trzeba. Bawiliśmy
się świetnie, co zresztą widać na zdjęciach, każdy bez opamiętania wczuł się w
rolę rajdowca do tego stopnia, że na sankach, poczuliśmy się, jak ryba w
wodzie. Po kuligu powróciliśmy do placówki klubowej, gdzie
ogrzaliśmy się przy gorącym barszczyku z krokiecikami i herbatce. Kogo nie
było, niech żałuje! Zabawa była przednia, co mogą potwierdzić sami
uczestnicy.
środa, 26 lutego 2014
Wspomnienia ze śnieżnych wojaży
Aura zimowa podczas ferii zimowych nadzwyczaj
dopisała, grzechem więc byłoby zmarnować tak wyśmienite warunki, wręcz
stworzone w sam raz pod kulig. A, że na amatorów białego szaleństwa również nie mogliśmy narzekać, nie pozostało nam więc nic innego, jak z
miejsca przejść do czynu. Choć tak na prawdę temat kuligu krążył w naszych głowach już od dłuższego czasu, do końca
jednak nie byliśmy pewni pogody, która ostatnio dynamicznie się
zmieniała. Tym bardziej cieszymy się, że tym razem nam się udało i z
pomocą matki natury na sam koniec zimy skorzystaliśmy ze śnieżnej aury, udowadniając tym samym, że
jak się czegoś chce, to i z dnia na dzień można wspólnie coś zdziałać.
A, że spontaniczne akcje wypadają najlepiej, dodawać chyba nie trzeba. Bawiliśmy
się świetnie, co zresztą widać na zdjęciach, każdy bez opamiętania wczuł się w
rolę rajdowca do tego stopnia, że na sankach, poczuliśmy się, jak ryba w
wodzie. Po kuligu powróciliśmy do placówki klubowej, gdzie
ogrzaliśmy się przy gorącym barszczyku z krokiecikami i herbatce. Kogo nie
było, niech żałuje! Zabawa była przednia, co mogą potwierdzić sami
uczestnicy.

