Podczas drugiego tygodnia ferii odbył się długo wyczekiwany 3-dniowy Zimowy Turniej Halowy. Każdy dzień rozgrywek poświęcony był osobnej dyscyplinie sportowej, wśród których prowadzono konkurencje z podziałem na kilka odrębnych kategorii.
I tak zmagania rozpoczęły się w środę 29-ego
stycznia br. od piłki nożnej (halowej).
Jako pierwsze o godz. 12:00 wystartowały dzieci w kat. wiekowej szkoła
podstawowa. Spośród trzech drużyn aspirujących o najwyższe trofeum, z placu
boju niepokonana zeszła drużyna TS Stale, tuż za nimi uplasował
się zespół F.C. Stale, a ostatnie na podium zameldowało się F.C.
Kopytko.
Następnie przyszła pora na wyłonienie zwycięzcy z poziomu gimnazjum i tutaj również na przeciw siebie stanęły trzy zespoły. Tym razem jednak nie obyło się bez niespodzianek, bowiem C.F. Maślaczki sensacyjnie ograły faworytów (co warto zaznaczyć starszych kolegów) - drużynę F.C. Chińczyki. Natomiast miejsce trzecie przypadło F.C. Leptuchom.
Na koniec dnia o miano najlepszej drużyny ponadgimnazjalnej rywalizowały zespoły takie jak: Masa Team, No Name oraz Legioniści. Triumfatorem okazali się Ci drudzy, którzy w pierwszym meczu wypunktowali Masę Team dwucyfrowym wynikiem, niewiele jednak brakowało, a w kluczowym meczu nr 2 o mało nie daliby się "przewieść" Legionistom. Mianowicie po wymarzonym wstępie odskoczyli na kilku bramkową przewagę, jednak w końcówce opadając już z sił, seryjnie tracili bramkę za bramką. Zabrakło jednak czasu i ostatecznie na tablicy zostało 6:5 dla No Name. Przy takiej kolei losu za miejscem drugim każdy zaczął obstawiać Legionistów, jednak o dziwo doszło tutaj do niespodziewanego zwrotu akcji i to Masa Team znajdując receptę na faworyzowanych Legionistów, zapomniała o początkowym falstarcie i ponownie powróciła "na salony". Bój o drugie miejsce był jednak zacięty od początku do końca, dosłownie gol za gol. Końcówka jednak należała już do zespołu Masa Team, który grał mądrzej i trafił w porę z wprowadzeniem rezerwowych zmienników, jak się później okazało przesądzających o ostatecznych losach spotkania.
30-ty stycznia tj. czwartek, czyli drugi dzień
sportowych zmagań upłynął pod znakiem tenisa
stołowego. Zasady gry były proste, sety rozgrywano do 11-stu pkt. (z
zachowaniem przepisu o dwupunktowej przewadze na koniec), a pojedynki toczyły się do dwóch wygranych setów. Tak więc z przypadku remisu 1:1, dogrywką był
dodatkowy set decydujący.
Ale przejdźmy do sedna, podobnie jak w poprzednim
dniu najpierw wystartowały dzieci ze szkoły podstawowej, a dokładniej
było ich 16. Turniej rozgrywany był oczywiście na zasadach systemu pucharowego
(tzw. play-off), czyli wygrany przechodzi dalej, przegrany odpada (wyjątek
stanowił jedynie dodatkowy mecz o 3-cie miejsce, gdzie przegranych z półfinałów
czekał jeszcze pojedynek między sobą na pocieszenie). I tak po pierwszym etapie
spośród ośmiu par, bez potknięć awansowali wszyscy rozstawieni. W większości
przypadków wynikiem 2:0 w setach, a więc jednogłośnie. Podobnie było w
półfinałach i meczu o trzecie miejsce. Jednak mecz na szczycie był godny
finału, po dramatycznej walce pełnej emocji, statuetka ostatecznie powędrowała
do Patryka Dumy. Gratulacje! W finale uległ mu nieznacznie Hubert
Sobolewski, jednak brawa również dla niego za uporczywą walkę pkt za pkt, set za
set. Natomiast dzięki radości z wygranej w meczu o trzecie miejsce, o porażce w
półfinałach szybko zapomniał nie kto inny, jak Mateusz Szlęzak.
Poziom gimnazjum należał już wyłącznie do Adriana
Byczka, który przez wszystkie etapy przeszedł jak burza (nie tracąc
nawet seta). W finale nie sprostał mu nawet Piotr Dąbek, który
również świetnie sobie radził podczas całego turnieju, jednak w finale najwidoczniej coś się
"zacięło". W tzw. małym finale, tj. meczu o 3-cie miejsce Wojciech Sobolewski
(ubiegłoroczny finalista) wygrał z Damianem Leptaczem ledwo 2:1, nie ma
się jednak co dziwić, bo z roku na rok poziom turnieju ciągle rośnie i coraz
trudniej coś ugrać. Kolejnym doskonałym przykładem tej tezy może być również Paweł
Walski, który w zeszłym roku zajął trzecie miejsce na tzw. luzie, tym razem
jednak brak przygotowania pod zawody odbił mu się solidną czkawką, gdyż ku wielkiemu zaskoczeniu poległ
już w pierwszym etapie.
Gdy już "szarówka" za oknami była coraz
bardziej widoczna, rozświetlona sala stała się areną zmagań najstarszej kategorii
wiekowej. A Przewodniczący Rady Gminy Grębów - pan Jerzy Drewniak
dając przykład młodzieży, również podjął wyzwanie gry w turnieju. Jak się okazało (mimo długiej przerwy), krzyżując paletki do
tenisa stołowego jak równy z równym. Co prawda siłą rzeczy został wyeliminowany,
ale uległ nieznacznie i to późniejszemu finaliście, tak więc honory trzeba oddać. W wielkim finale po zwycięstwie nad Konradem Wiąckiem
w posiadanie statuetki wszedł Łukasz Mróz. Natomiast meczu o
trzecie miejsce z Łukaszem Zelikiem nie odpuścił Mateusz Filipski, który po
półfinałowej nieodżałowanej minimalnej porażce z triumfatorem całego turnieju,
postanowił o sobie ponownie przypomnieć i zgarnąć zasłużony dyplom.
Trzeciego, a zarazem ostatniego już dnia
królowała w końcu ukochana (chyba tak samo przez obie płcie) - siatkówka. A co za tym idzie, daliśmy zagrać i
kobietom i mężczyznom, ale w osobnych kategoriach. Walka toczyła się do dwóch
wygranych setów (do 25-ciu pkt), a w przypadku remisu w setach 1:1, ostatecznym
rozstrzygnięciem miał być "tie break", czyli dodatkowy set grany do 15-stu
pkt.
Najpierw obserwowaliśmy rywalizację dziewcząt,
w której to naprzeciw siebie stanęły 2 zespoły z Gimnazjum tj. klasa
I i III. Młodsze dziewczęta, mimo różnicy
wieku nawiązały wyrównaną walkę, był nawet czas kiedy odskoczyły od rywalek na
parę pkt, ale po licznych błędach ostatecznie dały jednak za wygraną.
Między chłopcami różnica wieku była nieco
mniejsza, naprzeciw siebie stanęła kl. II i III. Po zawziętym
pojedynku górą okazała się kl. III Gimnazjum. Brawo!
W kolejnej kat. ponownie wracamy do dziewcząt,
tym razem jednak mowa o szczeblu wyższym tj. ponadgimnazjalnym. Do
rywalizacji przystąpiły 3 drużyny: Jagodzianki, Jolo
oraz OSP Stale. Co prawda jedna z drużyn nie z darma racji
typowana była na faworyta, jednak jak się okazało każda z ekip podjęła chwalebną walkę i
kolejność na podium nie była do końca sprawą oczywistą. Ostatecznie tytuł
sprzed roku obroniły jednak doświadczone Jagodzianki. Natomiast najbardziej
zażarta walka toczyła się w ostatnim meczu tej kat., kiedy to na naszych oczach rozstrzygały
się dramatyczne losy 2-ego miejsca. Mowa tutaj oczywiście o zmaganiach Jolo
z OSP Stale, gdzie byliśmy świadkami niecodziennych, wręcz absurdalnych zdarzeń. Wydawałoby się, że skoro pierwszy set należał do dziewcząt z Jolo i to ze sporą
przewagą, kolejna odsłona będzie tylko formalnością. Jak się jednak okazało, poczuły się zbyt pewne swego i w drugim secie
role diametralnie się odwróciły i tym razem to one uległy równie wysoko.
Ostatni set to już pełna mobilizacja i istna wymiana punkt za punkt do samego końca. Gdy kwestia rozstrzygnięcia stawała pod znakiem zapytania, przy samym finiszu ponownie wiatr w żagle złapały dziewczęta z drużyny Jolo, które zachowując
zimną krew przypieczętowały wygraną. Emocje sięgały
zenitu, a końcowy wynik 16:14 w "tie breaku" mówi sam za siebie.
Na sam koniec zmierzyły się drużyny ponadgimnazjalne
(męskie), a było ich tym razem 4. Po szybkim losowaniu znaliśmy już
pojedynkowe pary, które miały wyłonić przyszłych finalistów. Co kategoria, to bardziej
wymyślne nazwy zespołów, dajmy na to Power Rangers (tak to nazwa
drużyny, nie bajka, ani żaden serial dla dzieci) zmierzył się z Umberami.
Ci drudzy (chyba przez większość typowani na faworyta) po licznych błędach
musieli przełknąć gorycz porażki. Zaś z kolejnego pojedynku "na tarczy"
plac boju opuściła drużyna Stiflerów, choć po nieznacznej porażce z No
Name. W tzw. małym finale miejsca Umberom musieli ustąpić Stiflerowie i tutaj różnica klas niestety dała się we znaki. Nie rozwodząc się jednak zbyt długo nad jednym, przejdźmy może do wielkiego finału, gdzie wyższość nad rywalem (nad No Name) przypieczętował
najlepiej dysponowany tego dnia zespół Power Rangers. Gratulacje!
Z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim
za pomoc w organizacji rozgrywek, a zawodnikom gratuluję sportowych
osiągnięć!



