poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Niedziela Palmowa z naszym udziałem
Już po raz piąty w okresie Wielkiego Postu byliśmy świadkami gminnego konkursu na "Najpiękniejszą i najdłuższą palmę wielkanocną", zorganizowanego przez Wójta Gminy Grębów, Proboszcza parafii pw św. Wojciecha oraz Gminne Centrum Kultury w Grębowie. Z roku na rok konkurs jak widać cieszy się coraz większym zainteresowaniem, toteż rosną i wymogi. Warunkiem udziału w tegorocznym konkursie było osiągnięcie minimum 2,5m długości, jak się okazało na naszą gminę to i tak nie wygórowana poprzeczka, bo najdłuższe sięgały ponad 7 metrów. Z racji iż konkurs skierowany był głównie do zespołów ludowych, nie mogło zabraknąć naszego udziału. Różne wizje i dwa tygodnie mozolnych przygotowań w placówce, były jednak warte końcowego efektu, bo nasza kompozycja połączyła w sobie wszystkiego po trochu. Choć nie udało się wygrać, to jesteśmy dumni z naszej pięknej palmy, a za rok zrobimy jeszcze dłuższą! Szykujemy się na bicie rekordu, więc uważajcie!
Wspomnienia z dwudniowej wycieczki
W dniach 28-29 marca br. moc wrażeń i niezatartych wspomnień doznali uczestnicy integracyjnej wycieczki zespołów ludowych do Zakopanego i Krakowa. A wszystko zaczęło się wczesnym piątkowym porankiem, kiedy to po kilkugodzinnej trasie autokarem, żądni nieodpartego przymusu spotkania z magią Podhala wkroczyliśmy na górskie szlaki. Na początek przemierzyliśmy Dolinę Strążyską, gdzie punktem zwrotnym był cudny wodospad Siklawica. Mimo pięknej słonecznej pogody, mgła nieco utrudniała dotarcie wzrokiem do okazałych szczytów. Trzeba było niebywale wytężyć wzrok, by dostrzec najlepsze. Sam widok Tatr zatykał dech w piersiach. Podziwialiśmy charakterystyczną architekturę tego regionu, odwiedziliśmy liczne zabytkowe miejsca, przy okazji słynną herbaciarnię, jednym słowem atrakcji nie brakowało. Trzeba też przyznać, że trafiliśmy na przewodnika z pasją, bo pokazał nam miejsca, których nie było w programie wycieczki. Po przyjeździe w wyznaczone miejsce, wszyscy udaliśmy się na obiadokolację w naszym cudnym pensjonacie, gdzie do późnego wieczora przy dźwiękach góralskiej kapeli spędziliśmy czas na biesiadowaniu. Jak się okazało dla "nocnych marków" było to jednak niewystarczające, w efekcie większość zdążyła dodatkowo zapuścić się w głąb miasta, chcąc poczuć nieco więcej regionalnego nocnego klimatu. Niektórzy chcieli koniecznie wydać odłożone pieniądze, więc następnego dnia zaraz po smacznym śniadaniu, postanowiliśmy przejść się głównym deptakiem miasta – Krupówkami, gdzie naszym celem był zakup pamiątek. Reszta osób miała w tym czasie wolne atrakcje, zainteresowani skorzystali więc z okazji relaksu w basenach termalnych. W sobotnie popołudnie mając w zanadrzu dobrych kilka godzin, odwiedziliśmy jeszcze Kraków. Każdy miał okazję zwiedzić Wawel, stary rynek oraz usłyszeć piękną melodię hejnału z wieży Mariackiej. Wymęczeni, ale pełni pozytywnych wrażeń udaliśmy się w podróż powrotną, której towarzyszyło wiele przygód. Niejednokrotnie z sentymentem wracać będziemy do wspomnień związanych z tą wycieczką.
środa, 19 marca 2014
Nasi klubowicze na Gminnym Turnieju
środa, 26 lutego 2014
Koniczyna na Przeglądzie Zespołów Folklorystycznych
W dzisiejszych czasach kultura ludowa wyraźnie zanika w wielu zakątkach naszego kraju. Jednak nie u nas! My wiemy, jak ją ocalić od zapomnienia. O znaczeniu kultury, dla tak małej społeczności lokalnej jak nasza, przypominać nie trzeba. Kultywujemy tradycję z wielką pasją, a coroczne Przeglądy Zespołów Folklorystycznych, podsumowujące naszą działalność są tego najlepszym dowodem. A, że zespół "Konicznyna" rośnie w siłę, do Gminnego Centrum Kultury w Grębowie z okazji tegorocznej imprezy pod hasłem "Tradycja i nowoczesność", udaliśmy się wraz nowymi nabytkami, by godnie reprezentować nasze rodzime Siedlisko. Wykon naszego zespołu został przyjęty bardzo ciepło i owacyjnie, a gościnna publiczność włączyła się do aktywnego udziału w występach, tańcząc do zagranej muzyki i przy tym nucąc słowa ludowych utworów wspólnie z nami, za co serdecznie dziękujemy.
Wspomnienia ze śnieżnych wojaży
Aura zimowa podczas ferii zimowych nadzwyczaj
dopisała, grzechem więc byłoby zmarnować tak wyśmienite warunki, wręcz
stworzone w sam raz pod kulig. A, że na amatorów białego szaleństwa również nie mogliśmy narzekać, nie pozostało nam więc nic innego, jak z
miejsca przejść do czynu. Choć tak na prawdę temat kuligu krążył w naszych głowach już od dłuższego czasu, do końca
jednak nie byliśmy pewni pogody, która ostatnio dynamicznie się
zmieniała. Tym bardziej cieszymy się, że tym razem nam się udało i z
pomocą matki natury na sam koniec zimy skorzystaliśmy ze śnieżnej aury, udowadniając tym samym, że
jak się czegoś chce, to i z dnia na dzień można wspólnie coś zdziałać.
A, że spontaniczne akcje wypadają najlepiej, dodawać chyba nie trzeba. Bawiliśmy
się świetnie, co zresztą widać na zdjęciach, każdy bez opamiętania wczuł się w
rolę rajdowca do tego stopnia, że na sankach, poczuliśmy się, jak ryba w
wodzie. Po kuligu powróciliśmy do placówki klubowej, gdzie
ogrzaliśmy się przy gorącym barszczyku z krokiecikami i herbatce. Kogo nie
było, niech żałuje! Zabawa była przednia, co mogą potwierdzić sami
uczestnicy.
piątek, 7 lutego 2014
Podsumowanie Zimowego Turnieju Halowego
Podczas drugiego tygodnia ferii odbył się długo wyczekiwany 3-dniowy Zimowy Turniej Halowy. Każdy dzień rozgrywek poświęcony był osobnej dyscyplinie sportowej, wśród których prowadzono konkurencje z podziałem na kilka odrębnych kategorii.
I tak zmagania rozpoczęły się w środę 29-ego
stycznia br. od piłki nożnej (halowej).
Jako pierwsze o godz. 12:00 wystartowały dzieci w kat. wiekowej szkoła
podstawowa. Spośród trzech drużyn aspirujących o najwyższe trofeum, z placu
boju niepokonana zeszła drużyna TS Stale, tuż za nimi uplasował
się zespół F.C. Stale, a ostatnie na podium zameldowało się F.C.
Kopytko.
Następnie przyszła pora na wyłonienie zwycięzcy z poziomu gimnazjum i tutaj również na przeciw siebie stanęły trzy zespoły. Tym razem jednak nie obyło się bez niespodzianek, bowiem C.F. Maślaczki sensacyjnie ograły faworytów (co warto zaznaczyć starszych kolegów) - drużynę F.C. Chińczyki. Natomiast miejsce trzecie przypadło F.C. Leptuchom.
Na koniec dnia o miano najlepszej drużyny ponadgimnazjalnej rywalizowały zespoły takie jak: Masa Team, No Name oraz Legioniści. Triumfatorem okazali się Ci drudzy, którzy w pierwszym meczu wypunktowali Masę Team dwucyfrowym wynikiem, niewiele jednak brakowało, a w kluczowym meczu nr 2 o mało nie daliby się "przewieść" Legionistom. Mianowicie po wymarzonym wstępie odskoczyli na kilku bramkową przewagę, jednak w końcówce opadając już z sił, seryjnie tracili bramkę za bramką. Zabrakło jednak czasu i ostatecznie na tablicy zostało 6:5 dla No Name. Przy takiej kolei losu za miejscem drugim każdy zaczął obstawiać Legionistów, jednak o dziwo doszło tutaj do niespodziewanego zwrotu akcji i to Masa Team znajdując receptę na faworyzowanych Legionistów, zapomniała o początkowym falstarcie i ponownie powróciła "na salony". Bój o drugie miejsce był jednak zacięty od początku do końca, dosłownie gol za gol. Końcówka jednak należała już do zespołu Masa Team, który grał mądrzej i trafił w porę z wprowadzeniem rezerwowych zmienników, jak się później okazało przesądzających o ostatecznych losach spotkania.
30-ty stycznia tj. czwartek, czyli drugi dzień
sportowych zmagań upłynął pod znakiem tenisa
stołowego. Zasady gry były proste, sety rozgrywano do 11-stu pkt. (z
zachowaniem przepisu o dwupunktowej przewadze na koniec), a pojedynki toczyły się do dwóch wygranych setów. Tak więc z przypadku remisu 1:1, dogrywką był
dodatkowy set decydujący.
Ale przejdźmy do sedna, podobnie jak w poprzednim
dniu najpierw wystartowały dzieci ze szkoły podstawowej, a dokładniej
było ich 16. Turniej rozgrywany był oczywiście na zasadach systemu pucharowego
(tzw. play-off), czyli wygrany przechodzi dalej, przegrany odpada (wyjątek
stanowił jedynie dodatkowy mecz o 3-cie miejsce, gdzie przegranych z półfinałów
czekał jeszcze pojedynek między sobą na pocieszenie). I tak po pierwszym etapie
spośród ośmiu par, bez potknięć awansowali wszyscy rozstawieni. W większości
przypadków wynikiem 2:0 w setach, a więc jednogłośnie. Podobnie było w
półfinałach i meczu o trzecie miejsce. Jednak mecz na szczycie był godny
finału, po dramatycznej walce pełnej emocji, statuetka ostatecznie powędrowała
do Patryka Dumy. Gratulacje! W finale uległ mu nieznacznie Hubert
Sobolewski, jednak brawa również dla niego za uporczywą walkę pkt za pkt, set za
set. Natomiast dzięki radości z wygranej w meczu o trzecie miejsce, o porażce w
półfinałach szybko zapomniał nie kto inny, jak Mateusz Szlęzak.
Poziom gimnazjum należał już wyłącznie do Adriana
Byczka, który przez wszystkie etapy przeszedł jak burza (nie tracąc
nawet seta). W finale nie sprostał mu nawet Piotr Dąbek, który
również świetnie sobie radził podczas całego turnieju, jednak w finale najwidoczniej coś się
"zacięło". W tzw. małym finale, tj. meczu o 3-cie miejsce Wojciech Sobolewski
(ubiegłoroczny finalista) wygrał z Damianem Leptaczem ledwo 2:1, nie ma
się jednak co dziwić, bo z roku na rok poziom turnieju ciągle rośnie i coraz
trudniej coś ugrać. Kolejnym doskonałym przykładem tej tezy może być również Paweł
Walski, który w zeszłym roku zajął trzecie miejsce na tzw. luzie, tym razem
jednak brak przygotowania pod zawody odbił mu się solidną czkawką, gdyż ku wielkiemu zaskoczeniu poległ
już w pierwszym etapie.
Gdy już "szarówka" za oknami była coraz
bardziej widoczna, rozświetlona sala stała się areną zmagań najstarszej kategorii
wiekowej. A Przewodniczący Rady Gminy Grębów - pan Jerzy Drewniak
dając przykład młodzieży, również podjął wyzwanie gry w turnieju. Jak się okazało (mimo długiej przerwy), krzyżując paletki do
tenisa stołowego jak równy z równym. Co prawda siłą rzeczy został wyeliminowany,
ale uległ nieznacznie i to późniejszemu finaliście, tak więc honory trzeba oddać. W wielkim finale po zwycięstwie nad Konradem Wiąckiem
w posiadanie statuetki wszedł Łukasz Mróz. Natomiast meczu o
trzecie miejsce z Łukaszem Zelikiem nie odpuścił Mateusz Filipski, który po
półfinałowej nieodżałowanej minimalnej porażce z triumfatorem całego turnieju,
postanowił o sobie ponownie przypomnieć i zgarnąć zasłużony dyplom.
Trzeciego, a zarazem ostatniego już dnia
królowała w końcu ukochana (chyba tak samo przez obie płcie) - siatkówka. A co za tym idzie, daliśmy zagrać i
kobietom i mężczyznom, ale w osobnych kategoriach. Walka toczyła się do dwóch
wygranych setów (do 25-ciu pkt), a w przypadku remisu w setach 1:1, ostatecznym
rozstrzygnięciem miał być "tie break", czyli dodatkowy set grany do 15-stu
pkt.
Najpierw obserwowaliśmy rywalizację dziewcząt,
w której to naprzeciw siebie stanęły 2 zespoły z Gimnazjum tj. klasa
I i III. Młodsze dziewczęta, mimo różnicy
wieku nawiązały wyrównaną walkę, był nawet czas kiedy odskoczyły od rywalek na
parę pkt, ale po licznych błędach ostatecznie dały jednak za wygraną.
Między chłopcami różnica wieku była nieco
mniejsza, naprzeciw siebie stanęła kl. II i III. Po zawziętym
pojedynku górą okazała się kl. III Gimnazjum. Brawo!
W kolejnej kat. ponownie wracamy do dziewcząt,
tym razem jednak mowa o szczeblu wyższym tj. ponadgimnazjalnym. Do
rywalizacji przystąpiły 3 drużyny: Jagodzianki, Jolo
oraz OSP Stale. Co prawda jedna z drużyn nie z darma racji
typowana była na faworyta, jednak jak się okazało każda z ekip podjęła chwalebną walkę i
kolejność na podium nie była do końca sprawą oczywistą. Ostatecznie tytuł
sprzed roku obroniły jednak doświadczone Jagodzianki. Natomiast najbardziej
zażarta walka toczyła się w ostatnim meczu tej kat., kiedy to na naszych oczach rozstrzygały
się dramatyczne losy 2-ego miejsca. Mowa tutaj oczywiście o zmaganiach Jolo
z OSP Stale, gdzie byliśmy świadkami niecodziennych, wręcz absurdalnych zdarzeń. Wydawałoby się, że skoro pierwszy set należał do dziewcząt z Jolo i to ze sporą
przewagą, kolejna odsłona będzie tylko formalnością. Jak się jednak okazało, poczuły się zbyt pewne swego i w drugim secie
role diametralnie się odwróciły i tym razem to one uległy równie wysoko.
Ostatni set to już pełna mobilizacja i istna wymiana punkt za punkt do samego końca. Gdy kwestia rozstrzygnięcia stawała pod znakiem zapytania, przy samym finiszu ponownie wiatr w żagle złapały dziewczęta z drużyny Jolo, które zachowując
zimną krew przypieczętowały wygraną. Emocje sięgały
zenitu, a końcowy wynik 16:14 w "tie breaku" mówi sam za siebie.
Na sam koniec zmierzyły się drużyny ponadgimnazjalne
(męskie), a było ich tym razem 4. Po szybkim losowaniu znaliśmy już
pojedynkowe pary, które miały wyłonić przyszłych finalistów. Co kategoria, to bardziej
wymyślne nazwy zespołów, dajmy na to Power Rangers (tak to nazwa
drużyny, nie bajka, ani żaden serial dla dzieci) zmierzył się z Umberami.
Ci drudzy (chyba przez większość typowani na faworyta) po licznych błędach
musieli przełknąć gorycz porażki. Zaś z kolejnego pojedynku "na tarczy"
plac boju opuściła drużyna Stiflerów, choć po nieznacznej porażce z No
Name. W tzw. małym finale miejsca Umberom musieli ustąpić Stiflerowie i tutaj różnica klas niestety dała się we znaki. Nie rozwodząc się jednak zbyt długo nad jednym, przejdźmy może do wielkiego finału, gdzie wyższość nad rywalem (nad No Name) przypieczętował
najlepiej dysponowany tego dnia zespół Power Rangers. Gratulacje!
Z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim
za pomoc w organizacji rozgrywek, a zawodnikom gratuluję sportowych
osiągnięć!
Subskrybuj:
Posty (Atom)









